Korzyści płynące z pracy zdalnej (czy home office jak niektórzy wolą) są ogromne, zarówno dla pracownika jak i pracodawcy.

Tim Ferris w swoim “4-godzinnym tygodniu pracy” określa ją nawet jako element drogi do uzyskania mini emerytury i wolności

Jednak do tej pory praca zdalna była czymś raczej opcjonalnym np. dodatkową opcją do negocjowania w trakcie rozmowy rekrutacyjnej.  Obecnie, dzięki pandemii koronawirusa SARS-Cov-2 i wywoływanej przez niego chorobie COVID-19, stała się ona koniecznością, by zachować ciągłość pracy w tych obszarach, gdzie miejsce wykonywania pracy nie ma aż tak dużego znaczenia (w przeciwieństwie do pracy np. na produkcji, lekarzy, kierowców komunikacji publicznej itd.)

Dygresja na wstępniak

Sytuacja jest bez precedensu i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości.

Zamknięcie szkół, galerii, przekierowanie pracy do domów, spowodowało sytuację, w której w domach/mieszkaniach w jednym czasie rodzice próbują pracować, dzieci próbują się uczyć, a rodziny mające małe dzieci (jak np. ja) muszą sobie radzić z dźwiękami dziczy w tle 🙂

Pomimo, że zastosowane przez rząd środki w stosunku do liczby zachorowań i zgonów przyrównane do liczebności populacji zdają się być przesadzone, to trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te działania mają na celu spowolnienie rozprzestrzeniania się choroby i ochrony nas, jako społeczeństwa, przed niekontrolowaną liczbą infekcji.

Tylko wtedy – i tak niewydolny już w Polsce – system ochrony zdrowia będzie w stanie nam pomóc w razie zakażenia (patrz krzywa spłaszczenia pandemii -> ogólna liczba zachorowań się nie zmieni, ale nie napiętrzy się w jednym momencie, przez kupujemy niezbędny czas).

Dlatego uważam, że nabijanie się i bycie nieustraszonym kozakiem w całej tej sytuacji jest wyjątkowo nieodpowiedzialne. Dlatego też #zostańwdomu.

Koniec dygresji – teraz do meritum 🙂

Na początku jest fajnie i rodzinnie

Właściwie w sumie to jest spoko – można spędzać czas z rodziną, którego tak bardzo na co dzień brakuje. Można też bardziej skupić się na swoich przyjemnościach i planach, a dodatkowo nie tkwi się bezproduktywnie w miejskich korkach. 

Po prostu marzenie.

Niemniej jednak, po kilku tygodniach w zamknięciu, kiedy nie jest wskazane nawet proste wyjście na spacer, a jedyny kontakt ze światem zewnętrznym ogranicza się do wyjścia do sklepu lub do przydomowego ogródka, sprawa zaczyna się komplikować. 

Źródło: https://wyborcza.pl/andrzejrysuje/178688717/Andrzej+Rysuje+%7C+KWARANTANNA/p

Jak zatem można sobie z tym poradzić lub chociaż ograniczyć negatywny wpływ na nasze życie w zamknięciu?

Praca w piżamie? 

To nie jest najszczęśliwszy pomysł, choć bardzo kuszący w domowej rzeczywistości. Przy długotrwałej perspektywie zostania w domu warto zachować pewien stopień rutyny, tak samo jakbyśmy normalnie wybierali się do biura. 

Dlatego też wbicie w jakieś lepsze ciuchy, zamiast paradować w domowych gaciach, to znacznie ciekawsza koncepcja.

Wziąć poranny prysznic, ogolić się tak jakby gdyby nigdy nic.

Chodzi głównie o wywołanie poczucia zbierania się do pracy i drobnego oszukania samego siebie

Wyznaczanie przestrzeni do pracy

Podobnie jak ubiór, wyznaczenie przestrzeni w mieszkaniu/domu do pracy ma na celu stworzenie środowiska, w którym nic nas nie będzie rozpraszało i pozwoli zachować skupienie

W zależności od osobowości będzie to miało różną postać, jednak posłużę się swoim przypadkiem, czyli raczej zwierzęcia domowego. 

Żeby zachować maksymalną produktywność przy pracy zdalnej, układam na swoim prywatnym biurku rzeczy w sposób analogiczny jak na moim biurku służbowym.

Ustawienie monitora, umiejscowienie laptopa, słuchawek, notatek, przyborów biurowych. Wszystko w ten sam sposób w jaki korzystam w normalnym biurze. 

Pomimo, że moje prywatne biurko jest mniejsze, takie ustawienie pozwala mi wciąż nie zastanawiać się co gdzie mam, przez co się nie rozpraszam i nie tracę czasu na szukanie rzeczy.

Kolejnym elementem wyznaczającym moją przestrzeń do pracy są po prostu zwykłe douszne słuchawki.  Dzięki muzyce mogę pozostać odseparowany od otoczenia na jakiś czas i zachować swój stopień produktywności. 

Stworzenie rytmu pracy

Rytm pracy, to także start i zakończenie pracy, w takich godzinach jakbyśmy przebywali normalnie w biurze (np. 9.00 -17.00). Można również ustalić ze swoją drugą połówką, że w danych godzinach sobie nie przeszkadzamy i jest to po prostu okres pracy.

W przypadku posiadania dzieci to może być trudniejsze, ale wiele zależy od wspólnego porozumienia. Główną rolę będzie tu odgrywało dzielenie się obowiązkami i planowanie.

Pomocnym elementem tworzenia rytmu pracy jest stworzenie listy rzeczy do zrobienia na dany dzień. Śledzenie jej pomaga mi realnie zmierzyć, czy nasz dzień pracy był produktywny i taki jak sobie zaplanowałem. 

  1. Maile?
  2. Zadanie dla szefa? 
  3. Targecik? 
  4. Raporcik? 

I tak 30 kolejnych zadań 🙂

Wypisane w sposób hasłowy, w punktach, bez zbędnych szczegółów. Żeby nabrać rozpędu dodaje czasem bardzo “małe” punkty (tj. takie, które nie zajmą mi dużo czasu), żeby nabrać przekonania, że praca prze do przodu.

Rób sobie przerwy

Przerwy to super ważny element w tej układance. Wstanie raz na jakiś czas od komputera, zrobienie sobie stretching break, wyjście do ogrodu by zaczerpnąć świeżego powietrza, spacer z psem etc. Te wszystkie elementy pozwalają później utrzymać właściwy poziom skupienia

Osobiście ciężko mi sobie wyobrazić dzień pracy, w którym jestem ciągle przykuty do biurka. Nie umiem utrzymać wtedy odpowiedniego poziomu uwagi. NIE DA SIĘ. Po prostu nie ma takiej możliwości.

Drobna aktywność fizyczna pozwala pobudzić trochę krążenie i wyzwolić energię do dalszych działań.  

Tak więc – warto.

Planowanie 

Planowanie jest szczególnie istotne przy pracy zdalnej z dziećmi. Odpowiednie ustawienie kalendarza (blokowanie slotów w danych godzinach, ustawienia spotkań w konkretnej porze, minimalizowanie ilości spotkań online), zabaw, dzielenie się obowiązkami z partnerem. 

Planowanie to jeden z kluczowych elementów, który powinien uczynić pracę przy małym dziecku wykonalną. Multitasking nie zadziała – człowiek nie jest w stanie utrzymywać pełnej uwagi na dwóch rzeczach jednocześnie. A już zwłaszcza przy ruchliwym dziecku. 

Nie jestem jednak pewny czy można tu mówić o komforcie pracy. Jest to raczej jeden ze sposobów na przetrwanie 😉

Taki tam typowy home office z młodszymi ludźmi 🙂

A bez dzieci?

Wszystkie elementy tak samo – poza dzieleniem się dzieckiem. Aha, multitasking też nie działa, bo jest zły z założenia, wbrew temu co twierdzi Twój przełożony 🙂

Podsumowanie

Praca zdalna w czasach koronawirusa to wyzwanie, ale i też odpowiedzialność oraz konieczność

Pozostanie w pełni skoncentrowanym na pracy może być szczególnym wyzwaniem (i dla mnie osobiście niewątpliwie jest w obecności 1.5 rocznego Wulkanu Energii), ale również źródłem zacieśnienia relacji z najbliższymi, podczas gdy w codziennej bieganinie jest to dużo trudniejsze.  

Przymusowa praca zdalna to także szansa. Szansa, żeby sprawdzić czy taki tryb pracy jest właściwy dla Twojego typu osobowości, czy masz szansę się odnaleźć jako przedsiębiorca pracujący z domu oraz wreszcie, czy umiesz oddzielać pracę od obowiązków domowych.

Moim zdaniem warto ją wykorzystać.

Warto wykorzystać również ten czas dla siebie, dla swojego rozwoju, odpoczęcia od biurowej rzeczywistości, ale również zastanawiania się czy rzeczywiście jest ona aż taka zła 🙂

Zdrowia wszystkim!

Podobało się? Podziel się!