“Sknera”

“Skarpeciarz!”

“Tylko ściubisz”

spora część mojego ówczesnego otoczenia 🙂

Często to słysze od niektórych członków mojej rodziny i znajomych. Łączy ich z reguły jedna cecha, pomimo że ich stan posiadania jest różny – żyją od pierwszego do pierwszego.

Jak to z oszczędzaniem było u mnie?

Jak zacząć oszczędzać pieniądze?

Nawyki z domu rodzinnego 

W moim domu nigdy nie było nawyku regularnego oszczędzania pieniędzy. Moi rodzice jako typowa młoda rodzina w okresie przemian ustrojowych próbowali “jakoś żyć”.  Oboje pochodzili z rodzin robotniczych, gdzie się nie przelewało. Każdy większy wydatek nazywali “nadganianiem zaległości”.

Pomimo tego, że mój tata i mama próbowali wielu rzeczy w tym własnych biznesów, nie udawało się osiągnąć większych sukcesów gdyż pieniądze nie szły na inwestycje, a jeśli już szły to nie były one przyszłościowe.

Dlaczego o tym mówię?

Bo jest jedna z rzeczy, które ukształtowały moje podejście do pieniędzy we wczesnej fazie mojego dorosłego życia.

Pytanie, które zadałem na początku wpisu tj. “jak zacząć oszczędzać pieniądze?” praktycznie się nie pojawiało. Podobnie z resztą wyglądało to u mojej żony, dlatego też oboje nie mieliśmy solidnych podstaw w zarządzaniu finansami osobistymi.

W końcu jak brakowało pieniędzy “zawsze można wziąć kredyt”. Na auto, na remont, limit na rachunku ROR. Dla jak wielu ludzi taki scenariusz brzmi znajomo?

Kredyt na auto, bo na co czekać?

Zaczęło się od chęci zmiany auta. Jeździliśmy z moją obecną żoną 17-letnim oplem corsa, którego można było rozpędzić do sensownej prędkości tylko metodą Freda Flinstona.

Został on zresztą kupiony z pieniędzy odłożonych z kieszonkowego danego przez naszych dziadków. Jako młodzi 22-letni studenci zachciało nam się podnieść “prestiż” i kupić coś nowszego.

Jako, że mieliśmy już pracę na etat, którą zaczęliśmy na początku studiów magisterskich uzyskanie go nie było wielkim problem. Uzyskaliśmy 4 letni kredyt ok. 20 000 zł. Po roku spłacania wyprowadzając się z domu odkryliśmy, że chcemy się tego kredytu po prostu pozbyć. Wtedy w końcu padło to pytanie: jak zacząć oszczędzać pieniądze? I tak się zaczęło…

Pierwsze oszczędności 

Nasze ówczesne zarobki w sumie nie przekraczały 4500 zł + to co dorobiłem sobie w działalności gospodarczej (a zapewniam, nie było tego wiele).

Ustaliliśmy, że każda nadwyżka środków jaka nam zostanie będzie szła na spłatę auta i czesne na studia.

Tak i już.

Raz to było 100 zł, raz 250 zł, czasem nawet 500 zł. Nic regularnego. Szybko odkryliśmy, że nadwyżki zaczynają się fajnie kumulować i wcześniejsza spłata jest po prostu realna. Na początku 2015 roku kredytu nie było. Został spłacony po 2 latach.

Z tego doświadczenia zostało nam jednak coś innego – nawyk odkładania pieniędzy

Nowe marzenie – własne mieszkanie

Mieszkanie jak u wielu młodych ludzi to był znakomity motywator i kolejny cel.  Jednak odkładanie “tego czego zostało” przy kwotach potrzebnych na wkład własny (to był okres wprowadzania obowiązkowego wkładu własnego tj. 2016 rok) było średnio efektywne.

Zacząłem czytać blogi, interesować się tematem finansów osobistych. To była prawdziwa zmiana podejścia do tematu – dokonała się pewna mentalna metamorfoza. Postanowiliśmy zatem usystematyzować nasze oszczędzanie.

Budżet domowy, czyli podstawa do poznania swoich nawyków finansowych

Budżet domowy to absolutny “must-have” do zrozumienia swoich wydatków.

Prosty Excel, w którym zaczęliśmy spisywać nasze paragony i wydatki otworzył nam oczy na to jak wydajemy swoje ciężko zarobione pieniądze.

Zastosowaliśmy proste kategorie:

  • Mieszkanie (wynajem, media, czynsz)
  • Jedzenie
  • Chemia, kosmetyki
  • Samochód
  • Pozostałe 

To była bardzo prosta kategoryzacja, ale pozwoliła nam zrozumieć co jest naszym największym “driverem” kosztów. Analiza tych kategorii pozwoliła nam także ograniczyć niepotrzebne wydatki i zwiększyć poziom oszczędności.

Budżet ten miał jednak swoje wady. Podstawową był fakt, że nasz budżet był de facto listą wydatków, a nie zaplanowanym z góry sposobem wydawania pieniędzy.

Obecnie ten proces wygląda inaczej. Na początku każdego miesiąca szacujemy ile, kiedy i na co chcemy wydać swoje pieniądze. Obowiązkowymi pozycjami obok takich jak “jedzenie”, “chemia”, “transport”, “mieszkanie” są “oszczędności” podzielone na subkategorie tj. poduszka finansowa, wakacje, nadpłata kredytu hipotecznego, fundusz awaryjny.

Aktualnie naszym celem jest odkładanie min. 20-30% naszych wspólnych miesięcznych zarobków niezależnie od tego ile w sumie zarobimy.

Aktualnie używam formatek z bloga “Jak Oszczędzać Pieniądze” Michała Szafrańskiego.

Michale – jesteśmy kolejnymi osobami, którym Twój blog pomógł ogarnąć swoje finanse- DZIĘKI za dar Twojego bloga!

Analiza wydatków, czyli klucz do początków oszczędzenia 

Jak wspomniałem budżet domowy to znakomite źródło informacji nt. struktury naszych wydatków.

Jest wiele podejść do tego tematu.

Niektórzy sprawdzają swoje wydatki co do najmniejszej złotówki, inni sugerują skupić się na największych które odpowiadają 80% naszych wydatków.

Ja osobiście preferuje na samym początku sprawdzić wszystko w szczegółach, by potem po kilku miesiącach (ok. 2-3) przejść do zasady 80/20 (tak, tak – słynne Pareto).

Mimo wszystko zrozumienie gdzie uciekają drobne złotówki to znakomity sposób by powstrzymać się przed wydaniem bezsensownych kilku złotych. Kiedyś się złapałem na tym, że kupno głupich przekąsek w automacie w biurowcu, w którym pracuje stanowiło blisko 7% całkowitych planowanych przez nas wydatków miesięcznych na jedzenie!

Od tego czasu staram się albo je ograniczyć  (choćby dla własnego zdrowia :)) lub kupić je z góry w trakcie zwykłych zakupów, gdzie kosztują nawet połowę mniej. Podobnie można robić z innymi rzeczami jak np. internet, telefon, chemia, częste jedzenie na mieście. To jest jednak temat na osobny wpis. 

Zwiększ zarobki” to nie pusty frazes – to konieczność

To kolejny element, który się znalazł na mojej liście kiedy szukałem sposobów na odłożenie na wkład własny.

Zdaje sobie sprawę z tego, że było mi znacznie łatwiej to zrobić nie mając takich zobowiązań jak dzieci, rodzina. To wielka odpowiedzialność – mówię to obecnie jako mąż i ojciec.

Dla osoby, która ciężko pracuje na utrzymanie własnej rodziny taki banał jak “zwiększ zarobki” może brzmieć jak głupie wywody. 

  • “Jak mam zwiększać zarobki jak rynek jest jaki jest“
  • “Polska to taki kraj a nie inny”
  • “Biednemu zawsze wiatr w oczy” 

Otóż nie do końca.

Jest wiele metod na zwiększanie zarobków – jednak zwykle nie obejdzie się bez poświęcania czasu, a być może i pieniędzy.  W moim przypadku były to zmiany stanowisk, inwestowanie w sklep internetowy, który działa do tej pory, inwestycje w kursy.

Od 2016 roku zarobki zwiększyłem o 50%. Moja żona o ok. 35%. Robiąc rzeczy po godzinach można wiele osiągnąć i zmienić. 

Sprzedaj zbędne rzeczy i odłóż do skarbonki 

Jeśli samo rozpoczęcie okładania to problem można spróbować zacząć od czegoś innego.

Dobrą odpowiedzią na pytanie “jak zacząć oszczędzać pieniądze?” jest również tzw. “wietrzenie szafy” tj. przegląd starych rzeczy, które są nieużywane i właściwie już dawno zapomnieliśmy o ich istnieniu. 

Przykładowo: mam manię odkładania starej elektroniki. Ostatnio wyprzedając stare płyty główne, pamięci i inne części komputerowe uzyskałem prawie 1500 zł.

1500 zł, które były mi potrzebne do remontu jednego z pomieszczeń.

Przelej oszczędności na początku miesiąca

Wymieniam ten punkt z osobna, gdyż uważam że jest to absolutnie kluczowa zasada dla naszego oszczędzania.

Ma ona dwie podstawowe zalety.

Po pierwsze, od razu wiem jaką kwotę chcę odłożyć i po prostu odkładam. Tak, więc każdego miesiąca w zgodzie ze sobą przesyłam pewną kwotę pieniędzy na określony cel. 

Po drugie, pozwala ona uniknąć tzw. inflacji stylu życia. Inflacja stylu życia powoduje przede wszystkim to, że wraz ze wzrostem naszych wpływów na konto wydajemy coraz więcej.

To niezdrowe, bo docelowo taka osoba staje się tylko kanałem pomiędzy swoim portfelem, a gospodarką. W najgorszym wypadku może prowadzić nawet do życia ponad stan tj. wydawania więcej niż się zarabia co wcale nie jest takie trudne do osiągnięcia.

Żyj poniżej możliwości finansowych

Wszystkie wcześniejsze kroki mają na celu doprowadzenie do najbardziej zdrowego stanu w finansach osobistych tj. wydawania mniej niż się zarabia.

Taki sposób wydawania pieniędzy prowadzi do uwolnienia się od długów, pozyskania środków na inwestycje i stworzenie nieocenionego poczucia bezpieczeństwa.

Nic bardziej nie pomaga jak świadomość, że nawet jeśli stracisz pracę to masz z czego żyć przez najbliższe tygodnie, miesiące, może nawet lata.

W fazie ostatecznej jest to droga do wolności finansowej, która jest marzeniem – jak sądzę – większości z nas. 

Słowem podsumowania

Chciałbym być dobrze zrozumiany – nie namawiam do totalnego zaciskania pasa (choć osobiście mam do tego silną tendencję – Madzia – dziękuję za “wstrzymanie moich koni”).

W każdym budżecie domowym powinny znajdować się środki na drobne przyjemności – przecież ostatecznie jesteśmy ludźmi i też coś się od życia należy. Główny cel to pokazanie, że można uzyskać pewną stabilność finansową jeśli zachowa się odpowiednią dozę rozsądku, samozaparcia i znajomości własnych nawyków oraz słabości. 

Powodzenia na Twojej nowej drodze do oszczędzania i szukaniu odpowiedzi na pytanie: “jak zacząć oszczędzać pieniądze?”

A Wy jakie od czego zaczęliście lub chcecie zacząć oszczędzanie pieniędzy?

Zapraszam do komentowania 🙂

Podobało się? Podziel się!